Drukuj
Kategoria: Aktualności

Poniedziałkowy wieczór 29 sierpnia zgromadził wielu parafian w kościele. Podczas uroczystej Eucharystii dziękowaliśmy za lata posługi ks. Doriana i ks. Łukasza w naszej parafii. Był to czas wypełniony wdzięcznością - za ich powołanie, sprawowane sakramenty, oddane serce. Wierzymy, że nowe wyzwania, które mają przed sobą, będą ich jeszcze bardziej zbliżać do Chrystusa, Najwyższego Kapłana. Życzymy Bożego błogosławieństwa i światła Ducha Świętego na czas posługi w nowych parafiach. Zarówno dla ks. Doriana, jak i dla ks. Łukasza - nasza parafia jest tą pierwszą na kapłańskiej drodze. Jak to mówią: "pierwsza parafia to jak pierwsza miłość" - dlatego wierzymy, że jeszcze nie raz ich w Łaziskach zobaczymy, bo też nie od dziś wiadomo, że "Królowa jest tylko jedna!". Niech Królowa Różańca Świętego trzyma Was zawsze pod swoim płaszczem!

Zachęcamy do zobaczenia galerii zdjęć!
Link do galerii zdjęć: Pożegnanie ks. Doriana i ks. Łukasza
📷 Fot. Julia Czechowska

Nie mogło też zabraknąć tradycyjnych już u nas wierszyków - zachęcamy do lektury! 


Dla ks. Łukasza

Ksiądz Łukasz pozostawi w naszej parafii kawał historii,
teraz odchodzi w chwale i glorii.
Odchował już swoje łaziskie owieczki,
więc czas mu poszukać nowej trzódeczki.
Niestety my wszyscy tak mocno kochamy naszego kapłana,
że u niejednego wiernego twarz jest zapłakana.

Wiemy, że talentów ma wiele,
które ujawnia w dni powszednie i w niedziele.
I dar swojego kapłańskiego powołania
mnoży każdego dnia, wypełniając rozmaite zadania.

Ksiądz Łukasz tak bardzo ukochał Włochy
a zwłaszcza ich stolicę,
że chętnie zabrał wiernych
na pielgrzymkę w te okolice.
Z takim przewodnikiem to wyjazd nie lada
jak trzeba to i po włosku się dogada.
Matka Boska przez całe życie go prowadzi,
więc pomyślał, że odwiedzić Fatimę nie zawadzi.
Pielgrzymów zapakował do samolotu
i odlecieli do Portugalii, słuchając silników warkotu.
Przed obliczem Fatimskiej Matki modlitw różańcowych było wiele,
ale znaleźli też czas na zwiedzanie i smakowite pasztele.

Ciągle się uczy i dokształca,
dodając tytuły do nazwiska jak wierni intencje do środowego różańca.
Niestety do przewodu doktorskiego potrzebuje ciszy i spokoju,
więc udaje się do Zabrza- Kończyc, mniejszej parafii... oby nie z pozoru.

Ksiądz Łukasz jest nieustannie między farą, kościołem, sądem zabiegany,
sumiennie wypełnia swe powinności, by uniknąć od biskupa nagany.
Nabożeństwa sprawuje, małżeństwa otacza swoją opieką, nocami pisze doktoraty
i jeszcze nagrywa katechezy dla dorosłych na roraty.
Biedny - czasem już mu brakuje siły,
ale zawsze jest dla wszystkich uśmiechnięty i miły.

Takiego człowieka jak nasz ukochany Łukasz,
to trzeba ze świecą szukać.
Na wszystko czas i miejsce znajduje,
do każdej sytuacji się dostosuje.
Daje nam przykład pobożnego kapłana,
a jak trzeba to tańczy do rana.
Wiemy, że nic nie może przecież trwać wiecznie,
chociaż czas z Tobą mijał nam bajecznie.
Szybko sześć lat minęło, jak jeden dzień,
wspólne wspomnienia odchodzą w cień.

Smutek nasze serce rozrywa,
głos opanowała nuta ckliwa.
Biskup Cię już do innej parafii posyła,
tym bardziej z Tobą cenniejsza dla nas każda chwila.
Niech Cię – księże Łukaszu – do Zabrza – Kończyc Matka Różańcowa prowadzi
I ku Twojej radości w parafii Bożego Ciała wielu wiernych zgromadzi.


Dla ks. Doriana

Dopiero wczoraj – Księże Dorianie – los Cię rzucił w nasze strony,
a już trzy lata minęły.
Twoje śpiewy, homilie, nauki
niejednego wiernego za serce ujęły.
Tak mocno Cię pokochali wszyscy parafianie
i tymi słowami wyrażają wdzięczność za całe Twoje posługiwanie.
Ksiądz Dorian – człowiek z absolutnym słuchem
zaraził wielu swoim muzycznym duchem.
Gdy tylko w parafii się pojawił,
zaraz nas nowymi melodiami zaciekawił.
Chociaż wszystkich dźwięków wyśpiewać nie umiemy,
to zawsze dorównać mu próbujemy.

Dziwią się wszyscy w kościele,
że w jednym człowieku talentów tak wiele.
Jak trzeba załatwić coś trudnego,
dla niego to nic wielkiego.
Co dnia ma do załatwienia tysiąc sprawunków
a nigdy nie woła RATUNKU!

Oazą zajmuje się wspaniale,
bo młodzież rozumie doskonale.
Razem Pismo Święte rozważają,
ale i na wspólne zabawy czas mają.
Ksiądz Dorian ma duże poczucie humoru,
jest jak świeży powiew naszego lokalnego folkloru.
I do tańca i do różańca pasuje,
nikomu z wiernych nastroju nie psuje.
Potrafi śmiać się z samego siebie
humorem poratuje w każdej potrzebie

Ksiądz Dorian – pierwszy pielgrzym naszej parafii
zaraz organizuje wycieczkę, gdy mu się wolne przytrafi.
Emerytów i rencistów „Pod skrzydłami anioła” zwoła
żeby ich zabrać do jakiegoś sanktuarium lub kościoła.

Gdy w kalendarzu widać pierwsze czerwcowe dni,
to Księdzu Dorianowi piesza pielgrzymka już się śni.
Wygodne buty i twarzowy kapelusz na głowę
i do wymarszu ostatni jest gotowy.
A kto tyle sił co on w sobie czuje,
zaraz z nim do Częstochowy maszeruje.
Na żywo relacjonuje z pielgrzymki wszystkie chwile,
wspólnie na Facebooku pokonujemy każdą milę.
Maszerujemy z nimi przez pola i lasy,
na szczęście nas omijają zakwasy.

Ksiądz Dorian – urodzony maestro
wiele godzin ćwiczył z parafialną orkiestrą.
Wprowadził dużo innowacji do znanych utworów
i znacząco wpłynął na warsztat utalentowanych amatorów.
Będą za nim niezmiernie tęsknić organiści, psałterzyści i lektorzy,
aż ich łkanie i płacz nie zmorzy.

Nadszedł już czas na pożegnanie
i niejednemu głos dziś się łamie.
Wilgotne od płaczu są oczy
i łza po policzku się toczy.
Za szybko nam minęły te trzy wspólne lata,
teraz – Księże Dorianie - wyjeżdżasz w inną stronę świata.
Niech Ci na dalszą naukę i posługę Bóg błogosławi,
a my wierzymy, że Twoje imię w Lublinie się rozsławi.

fot. Julia Czechowska 36